Stasio od jakiegoś czasu mówił, że chce mi coś kupić na urodziny. Na początku tygodnia poprosił, żebym wygospodarowała czas i pojechała z nim do galerii. Przeszliśmy kilka sklepów z biżuterią, pokazywałam mu, co mi się podoba, on słuchał, obserwował, myślał. W końcu powiedział: „Mamo, już wiem. Poczekaj tu." I poszedł sam.
Wrócił taki szczęśliwy, taki podekscytowany. „Mamo, ale będziesz zadowolona! Na pewno Ci się spodoba!" Widać było, że to dla niego coś naprawdę ważnego.
Wieczorem, kiedy Stasio był pod prysznicem, podeszłam podjerzeć co tam kupił. Nie wiem, co mnie podkusiło na pewno ciekawość, ego, a może po prostu miałam to zrobić. Otworzyłam pudełko i zobaczyłam kolczyki.
Małe. Inne niż te, które mu pokazywałam. I w tej chwili poczułam coś, czego się nie spodziewałam, wielkie rozczarowanie, smutek i żal, a łzy same napłynęły mi do oczu.
Dzięki Bogu, że on się kąpał i tego nie widział.
Usiadłam i zaczęłam się przyglądać temu, co się we mnie dzieje. Bo to jest właśnie to, czego uczę na warsztatach, żeby nie uciekać od emocji, tylko się im przyjrzeć. I nagle mnie cofnęło. Dosłownie. Do Świąt u babci Stasi, kiedy miałam kilka lat. Mój kuzyn otworzył paczkę i dostał grubą, pomarańczową książkę pełną zagadek i kolorowanek, taką, którą wcześniej widziałam w księgarni i bardzo chciałam. Byłam pewna, że ja też ją dostanę.
Otworzyłam swoją paczkę. Była tam „Panna z mokrą głową" Kornela Makuszyńskiego. Zielona okładka, ta dziewczynka. Pamiętam ją do dziś, bo pamiętam to uczucie rozczarowania, które wtedy poczułam. I teraz, patrząc na te kolczyki od Stasia, czułam dokładnie to samo. Toćka w toćkę.
Zrozumiałam wtedy, że nie jestem w stanie spojrzeć na prezent od syna przez pryzmat miłości i wdzięczności, bo mam na oczach mgłę emocjonalną z tamtego dziecięcego rozczarowania. I ta mgła sprawia, że zamiast widzieć miłość... widzę „nie to".
Pozwoliłam sobie poczuć ten ból. Poczuć ten smutek. Doświadczyć tej energii i ją puścić. Zrozumiałam, że ta książka od babci czy rodziców, to był wyraz miłości. Ktoś o mnie pomyślał. Ktoś chciał mi sprawić mi radość. I te kolczyki od Stasia, to też jest wyraz miłości. Jego miłości do mnie.
I w tej chwili coś we mnie się otworzyło.
Przysięgam Wam, choć nie powinno się przysięgać, że jeszcze chwilę wcześniej myślałam: „Jakie brzydkie. To nie mój styl. W ogóle nie o to mi chodziło." A po tym uwolnieniu pomyślałam: „Jakie one są śliczne. Jakie piękne."
I to nie było udawanie. To była prawda. Założyłam je następnego dnia rano i noszę do dziś.
Kiedy Stasio skończył się kąpać, zapytałam go: „Stasio, a co by się stało, gdyby mi się te kolczyki nie podobały? Jak byś się poczuł?"
Najpierw powiedział, że nie brałby tego do siebie, bo uczę go, żeby nie brał cudzych emocji do siebie. Ale kiedy zapytałam głębiej, jak by się czuł, gdybym powiedziała, że to, co zrobił, jest niewystarczające i wtedy zaczął myśleć.
I sam znalazł rozwiązanie: „Mamo, pani w sklepie mówiła, że jak Ci się nie spodobają, możesz je wymienić. Ja Ci daję kartę na 130 zł na kolczyki." 11 lat. I taka dojrzałość.
Powiedziałam mu wtedy coś ważnego: że kiedy ktoś nie jest zadowolony z tego, co dla niego zrobiłeś, to nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. Ty ze swojej strony zrobiłeś maks. A emocje tej osoby, to jej emocje, a nie Twoje.
Rozczarowanie zawsze bierze się z pragnienia. Z oczekiwania, że coś będzie wyglądało inaczej niż jest. Wyobraź sobie, że są Twoje urodziny i puszczasz całe oczekiwanie, że ktoś zadzwoni, że ktoś da prezent, że ktoś przyśle kwiaty. Puszczasz to wszystko. A potem, kiedy ktoś jednak zadzwoni... jaka może być energia wdzięczności w tym momencie?
To jest właśnie to. Kiedy nic nie oczekujesz, każdy gest staje się darem.
To, czego doświadczyłam przy tych kolczykach, to jest dokładnie to, nad czym pracujemy na warsztatach porannych uwalniania. Uczymy się obserwować swój umysł, przyglądać się emocjom, puszczać to, co nas osłabia i otwierać się na miłość i wdzięczność.
W tym miesiącu dołożyłam do warsztatów procesy wdzięczności, bo wdzięczność to nie jest coś, co się deklaruje. To coś, co się doświadcza, kiedy najpierw puścisz to, co blokuje.
Zapraszam i do usłyszenie kochani!
Komentarze